Nasz kraj nie uczestniczyl w podbojach kolonialnych, nie wysyłał statków do "nowego świata", stad moze brakuje w naszym "potocznym" jezyku terminów, które by w jasny sposob opisywały niektóre zagadnienia zawarte w grze. Wydaje mi sie ze dla przejrzystosci zasad i czytelności gry lepiej uzyc slowa szybciej kojarzące sie z daną cechą budynku czy postaci, niz silić sie na niekiedy niezrozumiałą dla "przeciętnego gracza" poprawnosc historyczną.
To dajmy Hortex i Tymbark

Może jeszcze Świątynię opatrzności i Zakłady FSO. W języku polskim wcale nie brak określeń odpowiadających danemu okresowi historycznemu. To, że polska nie brała udziału w podbojach kolonialnych nie znaczy, ze w języku polskim nie da się wyrazić terminów z tym związanych
Mamy oryginalne wersje angielskie, niemieckie, nieoficjalną wersję holenderską, uwagi powydawnicze otrzymane od wydawnictwa Alea, mamy zebrane uwagi z Board Game Geeka, komentarze w serwisie gry-planszowe.pl i własne doświadczenia przy rozgrywkach. Skąd ten pomysł, że bazujemy jedynie na angielskiej wersji?
W liście budynków w pierwszym poście tego wątku użyliśmy nazw angielskich, bo mamy podejrzenie, że większość ludzi tu zaglądających bardziej będzie znać wersję angielską niż niemiecką. Czy sam ten fakt zadecydował o wyciągnięciu powyższego wniosku?
O moim wrażeniu zadecydowało to ze nazwy budynków są podane w wersjach angielskich; przykłady z niemieckiego podsuwane przez Michała są niczym groch rzucany o ścianę; a poza tym po moim poprzednim poście wyraźnie napisałeś, że nie ważne z jakiego języka się tłumaczy. Wszystko to razem sprawiło, że zrozumiałem, że niemieckiego nie ruszacie. Jeżeli jest inaczej to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu.
Wracając do dyskusji:
Cały czas uważam, że Klasztor jest lepszy od Giełdy i już kilka osób poparło tę myśl podając sensowne argumenty dlaczego właśnie tak jest.
Budowniczego sugeruję nie ruszać.
Czekam na temat zbiorczy, aby móc sprawdzić czemu trzeba jeszcze się przyglądnąć.